Chwila, moment!

Wyświetlanie wszystkich wyników: 8Posortowane według najnowszych








Odśrodkowa ma przewagę tam, gdzie nie ma prądu — wersje spalinowe pracują wszędzie, wystarczy paliwo. Łatwiej też serwisować i kontrolować maszynę, która stoi na powierzchni, a nie leży w błotnistym wykopie.
Zatapialna wygrywa prostotą — nie wymaga zalewania, kosza ssawnego ani pilnowania wysokości ssania. Przy dostępie do zasilania to zwykle wygodniejszy wybór.
Pompa odśrodkowa zasysa ciecz podciśnieniem, a to zjawisko ma fizyczną granicę. Praktyczna wysokość ssania to około 7–8 metrów, a w rzeczywistych warunkach mniej, bo dochodzą opory węża, straty na koszu i temperatura cieczy.
Jeśli lustro wody jest głębiej, pompa nie zassie — niezależnie od mocy silnika. Wtedy rozwiązaniem jest pompa zatapialna albo obniżenie pompy bliżej poziomu cieczy.
Przed pierwszym uruchomieniem korpus pompy i wąż ssawny trzeba zalać wodą — pompa nie zassie powietrza. Modele samozasysające radzą sobie z tym częściowo same, ale i one wymagają wstępnego zalania korpusu.
Kosz ssawny z zaworem zwrotnym na końcu węża to element obowiązkowy: filtruje zanieczyszczenia i utrzymuje wodę w wężu po zatrzymaniu pompy, dzięki czemu kolejny rozruch nie wymaga ponownego zalewania.
Najczęstsze przyczyny to niezalany korpus, nieszczelność na złączu węża ssawnego, uszkodzony kosz lub zawór zwrotny albo zbyt duża wysokość ssania. Sprawdź je w tej kolejności — pierwsze dwie odpowiadają za większość przypadków.
Standardowa nie — potrzebna jest wersja do wody brudnej lub szlamowa, z odpowiednio większym prześwitem i wirnikiem odpornym na ścieranie. Przy bardzo gęstej zawiesinie właściwszym wyborem bywa pompa membranowa.
Zgodnie z przepisami transportowymi sprzęt spalinowy wysyłamy bez paliwa i oleju. Przed pierwszym uruchomieniem trzeba zalać olej zgodnie z instrukcją. Po zakończeniu pracy warto opróżnić pompę z wody, zwłaszcza przed mrozami.